Blog > Komentarze do wpisu
Po półroczu

Mam problem, który ostatnio znacznie się nasilił. Nie mogę się skupić na czytaniu, po około 40 stronach każda książka mnie nudzi. Stoję więc w miejscu i nieudolnie próbuję ruszyć, ale łatwo nie jest.
Na szczęście w ciągu pierwszego półrocza 2011 roku udało mi się przeczytać 39 książek i mogę z tego grona wybrać pozycje warte polecenia. Znajdzie się też kilka pozycji, do czytania których będę chciała zniechęcić.

sleeping while reading

Najpierw to co dobre. Nie było tego za dużo, ale zawsze coś.

1. "Klub Mefista" Tess Gerritsen to już 6 tom serii o detektyw Rizzoli i doktor Isles i, według mnie, najlepszy. Do tej pory uznawałam "Chirurga" za najlepszy tom serii, ale po "Klubie..." nie mam wątpliwości co jest lepsze. Zwłaszcza dla takiego wielbiciela thrillerów o seryjnych mordercach jak ja. Czytałam po angielsku i przeleciałam się przez książkę szybko jak odrzutowiec, WOW! Polecam. Dla mnie książka na 6.

2. "Triumf owiec: Thriller a zarazem komedia filozoficzna" Leonie Swann, czyli kontynuacja "Sprawiedliwości owiec", na którą niecierpliwie czekałam. I warto było, bo książka jest niesamowita. Wciąga od początku i trzyma mocno do końca. Sporo znajomych było rozczarowanych "Sprawiedliwością...", nie rozumiem czemu, ale na szczęście "Triumf..." jest o wiele lepszy, zabawniejszy, bardziej tajemniczy. Nawet jeśli nie lubicie owiec - polecam, bo tym razem ważne będą też kozy, i to jak ważne!? ;-) Książka na 5+.

3. "Wściekłość i duma" Oriany Fallaci to książka dosyć kontrowersyjna i muszę przyznać, że nie do końca się z nią zgadzam. Liczę się z tym, że Fallaci nie miałaby do mnie szacunku, wręcz nie mogłaby znieść mojej poprawności politycznej. Trudno. 5+, które dałam książce to nie podpisanie się pod jej poglądami a jedynie docenienie stylu i sposobu argumentowania, formułowania myśli. Chciałabym umieć tak jasno formułować myśli, przekazywać je jak Fallaci. Naprawdę, wielki szacun. Poglądy za to ma jak dla mnie za bardzo radykalne. Ale pewnie się zaczynam powtarzać, więc koniec!

4. "Bo to jest w miłości najstraszniejsze" Nicole Mueller, o której chyba nie umiem się wypowiedzieć ponad to, co sama autorka ujęła w, powiedzmy, przedmowie. Na opowieść o związku dwóch kobiet składają się głównie wspomnienia, przemyślenia, odwołania, a najważniejszcze jest między wierszami i zadaniem czytelnika jest wyciągnąć wnioski. Dobry styl, ciekawa forma. U mnie 5, a Wam polecam.

sheep

Żeby nie było tak pozytywnie, mam kilka gniotów w odwodzie

* "Księga nowej drogi" Joann Davis, czyli książka, która może się spodobać fanom pseudofilozoficznego biadolenia Coelho. Mnie zupełnie wynudziła, nie wspominając o irytacji płynącej z czytania tych nawiązujących do katolicyzmu mądrości. Oceniłam książkę po cudownej okładce i się "przejechałam". Moja wielka strata.

* "Klara" Izy Kuny, o której pisałam w maju. Kolejne nieporozumienie. Z szacunku do autorki, nie będę po raz kolejny wylewać pomyj na tę pozycję, tylko ponownie odradzę sięgania po "Klarę".

* O tym, że nazywanie pisarstwa Stephenie Meyer pisarstwem jest przegięcie wiadomo, a przynajmniej ja wiem, nie od dzisiaj, ale zgłosiłam się do "nocnego czytania" i sięgnęłam po dziejące się głównie w nocy "Drugie życie Bree Tanner" po angielsku. Zrozumiałam wtedy dlaczego polskie wydania serii 'zmierzchowej' wydawały mi się drewniane. I to wcale nie była wina tłumacza, redaktora czy korektora, bo w oryginale Meyer też jest strasznie niestrawna, nawet bardziej niż 'w polszczyźnie'. Czytając tę pozycję miałam wrażenie, że pisarka celowo próbowała wznosić się na wyżyny, używać mało popularnych słów, żeby być bardziej 'sophisticated'. Żenua, ból głowy i stracony czas, tak w skrócie.

drewno

Drewno - "symbol" pisarstwa S.Meyer

To tyle na teraz.
Muszę reanimować ten zakurzony blog. No kto to widział tak się zapuścić! ;-)

wtorek, 05 lipca 2011, boopoland

Polecane wpisy

Komentarze
paideia
2011/07/05 20:26:33
Widzę, że nie tylko ja cierpię na dziwne znudzenie wieloma pozycjami. Jak nigdy w tym roku przerwałam czytanie chyba sześciu książek! Nigdy tak źle nie było... Trzeba mieć tylko nadzieję, że druga połowa roku będzie o niebo lepsza.

Twoje wyczyny - 39 książek to naprawdę godny podziwu wynik. Nie wszystkie chyba opisujesz na blogu. U mnie o wiele skromniej, ale cóż... Tak bywa :)
-
kornwalia.mikropolis
2011/07/08 20:19:14
No własnie, kto to widział :P
Boo, nie przejmuj. Ja przez większość życia mam tak, że zaczynam tracić koncentrację po ok. 30 stronach, przyzwyczaiłam się. Książka musi mnie masakrycznie wciągnąć, żebym leciała z nią ciurkiem. A sposób wymyśliłam na to taki: jeśli mam np. godzinę wolną na czytanie, to biorę 2-3 książki, bo zazwyczaj czytam ich kilka na razie, i czytam po rozdziale. Wtedy ilość bodźców sprawia, że ciągle potrafię się skupić. Dziwne, może i głupie, nie jestem z tego dumna, ale cóż, znak naszych czasów, najważniejsze że znalazłam własną metodę ;)


Popieram Internet Bez Chamstwa Lubię czytać