Blog > Komentarze do wpisu
"Bez mojej zgody"

siskeepAutor: Jodi Picoult
język oryginału: angielski
Tytuł oryginału: My Sister's Keeper
Cykl: -------
Seria wydaw.: ----
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 392

Są historie, filmy, książki, które pomimo krótkiego 'żywota' zdążyły obrosnąć niejako legendą. Takich pozycji boję się najbardziej, bo zdarzyło mi się, że szeroko pojęte klasyki (np. "Buszujący w zbożu" czy książki Pratchetta) nie zrobiły na mnie wrażenia, co więcej, marzyłam, żeby czym prędzej odnieść je do biblioteki i nigdy więcej nie oglądać na oczy.
Dlatego też, branie się za książkę, którą oceniło ponad 1500 osób a średnia i tak jest większa niż 5 (BiblioNETka), było dla mnie prawie jak wyzwanie, którego podjęłam się nie za bardzo przewidując konsekwencje.

Opinia może zawierać śladowe ilości spoilerów

Była sobie kiedyś rodzina - mama, tata, syn i córeczka. Ale zdarzyło się nieszczęście i córeczka zachorowała. Wydawało się, że dla dziewczynki nie będzie lekarstwa, że już już szybciutko opuści ziemski padół. Cóż w takiej sytuacji mogą zrobić kochający swoją kruszynkę rodzice? Nic innego jak tylko zepchnąć syna na boczne tory, spłodzić w sztuczny sposób kolejne dziecko z takim pakietem genetycznym, by mogło być idealnym dawcą krwi, szpiku i narządów dla swojej starszej, chorej siostrzyczki. I tak do chorej Kate i urwisa Jessego dołączyła Anna.
Jednym zdaniem - Anna miała przerąbane. Spyta ktoś może dlaczego tak uważam? Ach, to proste - matka nie widziała w niej swojego dziecka, nie okazywała jej uczuć, zwracała na nią uwagę tylko wtedy gdy jej chora córka potrzebowała czegoś od dawcy. Nigdy nie zapytała młodszej dziewczynki co ona na to, czy się zgadza. Zawsze wypowiadała się w taki sposób, by wzbudzić w dziecku poczucie winy, że jeśli się nie zgodzi, z jej siostrą będzie niedobrze.
I tak Anna została doprowadzona do ostateczności - pozywa rodziców do sądu chcąc móc sama stanowić o swoim ciele. Sytuacja robi się niemiła i niezwykle napięta, bo akurat w tym czasie Kate potrzebuje przeszczepu nerki, a któż inny miałby byc dawcą, jak nie Anna.
Prawdziwe motywy postępowania Anny poznajemy jednak dopiero pod koniec książki i, uwierzcie mi, są to motywy dosyć zaskakujące.

Nie ocenię która postać była tą 'dobrą', bo widzę jakieś racje i po stronie matki, i po stronie dziecka. Wiem za to, jak nie postąpiłabym ja, albo jak starałabym się nie postąpić. Nie jestem etykiem, nie lubię się bawić w moralizatora, decyzje i przemyślenia zostawiam każdemu z osobna.

Wiele nasłuchałam się o zakończeniu książki. Większość tych opinii była raczej negatywna. I właściwie, muszę się w pewnym stopniu zgodzić z tym, że zakończenie było kiczowate i hollywoodzkie, ale było też jedynym możliwym zakończeniem, które dopuszczałam. Tak. Zakładałam (po mniej więcej 1/4 książki), że ta a nie inna postać musi umrzeć, ale podejrzewałam jednak nieco odmienne okoliczności.
Tak, popłakałam się, starałam się jak mogłam, ale nie dałam rady się powstrzymać. Aż od płakania rozbolała mnie głowa.

Szalenie podobał mi się styl Picoult, każde zdanie wnosiło coś do książki i pozbawione było pseudofilozofowania, którego tak bardzo nie lubię. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że nie czytam, że nie dokonuję żadnego wysiłku myślowego, tylko, że po prostu przez tę książkę przelatuję. Bardzo mi tego w przeczytanych w tym roku książkach brakowało (wyjątkiem jest "Pokój" Emmy Donoghue).
"Bez mojej zgody" z czystym sercem i pełną odpowiedzialnością polecam. 

środa, 28 grudnia 2011, boopoland

Polecane wpisy

Komentarze
karolina_kozlowska
2011/12/29 14:57:43
Boje się tej książki z tego samego powodu, co Ty - zbyt dużo czytałam pochlebnych recenzji, nie chce mi się wierzyć, że książka może i mnie przypaść do gustu. Ale pewnie kiedyś po nią sięgnę, szczególnie że posiadam egzemplarz, który się na razie kurzy na półce...
-
bujaczekowna
2011/12/31 01:45:23
To była pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam... Do dziś pamiętam jakie uczucia we mnie wywołała...


Popieram Internet Bez Chamstwa Lubię czytać