Kategorie: Wszystkie | Film i TV | Literatura | Misc | Moje wyzwania | Muzyka | Życie
RSS
piątek, 06 stycznia 2012
Książkowe podsumowanie roku 2011

Od razu przyznam się, że celu 'maksimum' nie udało mi się osiągnąć. Założyłam w zeszłym roku, że minimum czytelnicze na rok 2011 będzie wynosiło 75 pozycji, maksimum natomiast 100. Ubiegły rok zakończyłam z przeczytanymi 94 pozycjami, czyli w sumie do 'czubka' było blisko, ale nie chciałam na koniec roku robić tak jak w 2010 - czytać co krótsze, byle dotrzec do celu.

Poza tym, w liczbach, przeczytałam:
22 książki napisane przez mężczyzn,
3 książki napisane przez mężczyzn i kobiety razem,
69 książek napisanych przez kobiety,
co łącznie dało 23,449 stron.

Najgrubsza książka, którą przeczytałam miała 480 stron, najciensza natomiast 24 (wessałam dwie bajeczki z serii "Moje poczytajki").

bad book

Najgorsze książki, które przeczytałam w roku 2011 to:
"Księga nowej drogi"
"Drugie życie Bree Tanner"
oraz
"Gra o Juliana" - pomysł ciekawy, ale napisane tak, że nie dało się czytac.
"Zacisze 13: Powrót" Olgi Rudnickiej, która była chyba najgorszą książką tej autorki, jaką miałam kiedykolwiek w dłoniach.

book great

Najlepsze książki, które przeczytałam w roku 2011 to:
"Pokój" Emmy Donoghue
"Bez mojej zgody"
"Triumf owiec"
"Klub Mefista"

"Chemia śmierci" Simona Becketta
cykl "Kłamczuchy" Sary Shepard [nowy tom już 21 stycznia!!]


Postanawiam!

  • W roku 2012 przeczytać 75 książek. Nie ustawiam górnej granicy, bo to tylko tworzy dziwną presję [tak to zawsze odczuwam =/ ].
  • Czytać więcej książek napisanych przez mężczyzn.
  • W końcu pooddawać pożyczanki, w tę stronę podjęłam już pewne kroki ;-).
  • Częściej wymieniać sią 'książka za książkę', czy to na podaj.net czy na biblionetka.pl.
  • Z sukcesem zakończyć udział w wyzwaniu Picoult/Sparks i podjąć się przynajmniej jeszcze jednego czytelniczego wyzwania.


Życzę sobie powodzenia w dążeniu do czytelniczego celu ;-).

sham

poniedziałek, 19 grudnia 2011
Mój dzień w książkach

Lirael zainspirowana pewnym anglojęzycznym blogiem przeniosła na nasze polskie podwórko 'zabawę' Mój dzień w książkach. Chodzi o to by dokończyć podane zdania tytułami przeczytanych w tym roku książek (tytuły można dowolnie odmieniać).


2011

Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień U martwych w Dallas.
W drodze do pracy zobaczyłam Motylki
i przeszłam obok Izy Anoreczki,
żeby uniknąć Tarantuli,
ale oczywiście zatrzymałam się przy Kocie w stanie czystym.
W biurze szef powiedział: Wszystko, tylko nie mięta!
i zlecił mi zbadanie Martwego jeziora.
W czasie obiadu z Żoną Piekarza
zauważyłam Walizkę Hany
pod Pawiem Królowej.
Potem wróciłam do swojego biurka Bez skazy.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Skrzypce z Auschwitz
ponieważ mam Pokutę.
Przygotowując się do snu, wzięłam Absolwenta
i uczyłam się Chemii śmierci,
zanim powiedziałam dobranoc Motylowi na wietrze.

Tylko o kilku pozycjach napisałam na blogu i podlinkowałam je. Pozostałe podlinkowane są do Biblionetki. To by było na tyle ;-).

środa, 02 listopada 2011
Pretty Little Liars

Nie podejrzewałam, że ten dzień nadejdzie tak szybko, ale oto jest! I mówię wszem i wobec - są na świecie dobre serie młodzieżowe bez elementów fantastycznych. Taką serią, dla mnie, jest cykl "Pretty Little Liars" Sary Shepard. Niech o mojej fascynacji cyklem świadczy fakt, że zaciągnęłam mały dług, żeby ostatni dostępny w Polsce tom nabyć w dniu premiery. Szaleństwo!

pll1

Było sobie kiedyś pięć przyjaciółek: Spencer, Aria, Emily, Hanna i Ali. Wszystko wydawało się w ich życiu cudowne - były najpopularniejszą grupą w szkole, miały wszystko czego zapragnąć może nastolatka. Aż pewnego wieczoru Ali zaginęła. Od tego momentu nic w życiu pozostałych dziewczyn nie będzie takie jak kiedyś, to chyba jasne, że utrata najlepszej przyjaciółki, choćby często była dla nas najzimniejszą suką, odciska swoje piętno.
Mija kilka lat, wydaje się, że już jest OK, kiedy nagle dziewczyny zaczynają otrzymywać niepokojące wiadomości (smsy, e-maile, karteczki). We wszystkich, ktoś podpisujący się literą A grozi im, że zdradzi ich największe, najgłębiej skrywane tajemnice. A tych nazbierało się niemało.
Tajemnica za tajemnicą, niesamowicie szybko rozkręcające się tempo akcji i niemożność przewidzenia co będzie dalej, kto teraz zginie (tak, tak, tam "się umiera") i kto za tym wszystkim stoi stanowią ogromne plusy cyklu.
Do minusów zaliczam fakt, że w czwartym - i ostatnim wydanym w naszym kraju - tomie wszystko wychodzi na jaw. Nie wiem co może wydarzyc się dalej, bo przecież wszystko zostało powiedziane, tajemnice wyjawione, zagadki rozwiązane. A pani Shepard w USA wydała aż dziewięc tomów, a premiera dziesiątego zapowiedziana jest na 6 grudnia. Obawiam się, że kolejne tomy to takie pisanie na siłę - jak z kontynuacjami 'Indiany Jonesa'. Poza tym, na minus, nie widać, nie słychac zapowiedzi piątego tomu w Polsce, a ja już bym chciała! 

pll2

AXN emituje serial na podstawie tych książek. Raz, zupełnie nie wiem dlaczego, skusiłam się na obejrzenie jednego odcinka - siódmego czy ósmego. Nie dość, że aktorzy wydawali mi się kompletnie źle dobrani, to jeszcze nie mogłam się połapać w fabule. Wprowadzono tak wiele zmian, że nie nadążałam i mniej więcej w połowie wyłączyłam. Może kiedyś, jak nie będę już pod tak ogromnym wrażeniem książek, obejrzę serial i może nawet mi się spodoba. Póki co, mówię 'pas'.
A książki z całego serca polecam.

sobota, 03 września 2011
"Dawca"

dawcaAutor: Tess Gerritsen
język oryginału: angielski
Tytuł oryginału: The Harvest
Cykl: ------
Seria wydaw.: --------
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 399
* wydanie kieszonkowe

Tess Gerritsen jest ukochaną autorką mojej rodziny. Kiedy wychodzi jej nowa książka z serii o Rizzoli i Isles od razu ją kupujemy (zazwyczaj ja dla mamy, która postanowiła skompletować wszystkie książki tej autorki) i sprzeczamy się, kto ma czytać pierwszy. Ale "Dawca" nie jest z serii i musiał swoje na półce odstać.

Przeszczepy serca to niełatwa sprawa. Żeby w ogóle być wziętym pod uwagę trzeba trafić na listę oczekujących, pozycja na której zależy od stanu zdrowia pacjenta. W bostońskim szpitalu, w którym pracuje doktor Abby DiMateo przebywają osoby z samej czołówki listy - pochodzący z średnio sytuowanej rodziny nastoletni Josh (numer 1 na liście) oraz starszawa już żona milionera. Gdy pojawia się serce wydaję się oczywiste, że należy się ono chłopakowi, ale doktor DiMateo świeżo zaproszona do grona transplantologów, dostaje polecenie przeprowadzenia transplantacji na starszej kobiecie. Nie zgadza się na to i ratuje życie chłopakowi. Co ciekawe, kilka dni później znajduje się serce dla kobiety, ale w szpitalu, w którym organ został rzekomo pobrany nic tego nie potwierdza. To tak jakby serce wzięło się z powietrza.
W międzyczasie grupa ludzi "zakupuje" w Rosji kilku chłopców, którzy oficjalniemają w USA zostać zaadoptowani przez nie mogących się ich doczekać dorosłych. Niestety, nie taka przyszłość na nich czeka...
Okazuje się, że dla pieniędzy, ogromnych ilości pieniędzy, można odłożyć na bok przysięgę Hipokratesa i jakiekolwiek wartości moralne. Układ mógłby być idealny, gdyby nie to, że próba wycofania się z niego kończy się zawsze śmiercią, niekoniecznie samobójczą.

Ciężko pisać mi o fabule, bo była ona na tyle zakręcona, że jedno słowo za dużo mogłoby zdradzić zbyt wiele, a nie lubię zdradzać ważnych szczegółów, każdy musi sam dojść do pewnych rzeczy w trakcie czytania. Dlatego też to co napisałam wyżej może wydawać się nieco chaotyczne. Niemniej, książkę z czystym sumieniem polecam.

serce

zdjęcie z: http://jerotich.files.wordpress.com/

środa, 03 sierpnia 2011
"Wampy" + "Nocne Życie"

wampyAutor: Nancy A. Collins
język oryginału: angielski   
Tytuł oryginału: #1 Vamps, #2 Nightlife
Cykl: Wampy
Seria wydaw.: -----
Tłumaczenie: #1 Edyta Jaczewska, #2 Joanna Lipińska
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2010
Ilość stron: #1: 253, #2: 247

Sięgając po te książki nie miałam właściwie żadnych oczekiwań. No bo przecież ogólnie wiadomo czego można się spodziewać po tego typu książkach, z takimi tytułami i takimi okładkami. I właściwie to mogłoby wystarczyć za całą opinię, ale czuję, że muszę napisać więcej.

Książek o nastoletnich wampirach mamy ostatnio masę, nie wiem czy to dobrze, czy źle, osobiście nie podejmę się rozstrzygania tego, ale w żadnej z nich do tej pory nie przedstawiono ich tak jak tutaj. Jasne, w większości, są niesamowicie atrakcyjne, ale nie wszystkie są super mądre i nie władają wieloma językami. Wampiry Collins za to potrafią zmieniać się w zwierzęta takie jak wilki, pantery czy nawet kobry, co więcej mogą przyjąć postać nietoperza i latać! Ci krwiopijcy mogą się normalnie rozmnażać, a ich młode, tzw. pisklęta, aż do uzyskania dojrzałości (ok. 25 lat) rozwijają się jak zwykłe nastolatki, mogą nawet wychodzić na słońce czy przeglądać się w lustrze. Tracą jednak to wszystko w momencie rzeczonej dojrzałości osiągnięcia (ależ strzeliłam zdanie). Ugryzienie nie tworzy nowego wampira, co najwyżej można istotę ludzką wyssać do dna lub zamienić w niezbyt mądrego nieumarłego. Osobiście, w tym momencie wolałabym umrzeć niż jako nieumarły służyć swojemu 'stwórcy'. Mogłabym porozmaślaniać się nad stworzonym przez autorkę światem jeszcze trochę, ale chcę jeszcze krótko skrobnąć o fabule.

Była sobie kiedyś dziewczyna, młoda wampirzyca Lilith, obiecana pewnemu młodemu wampirowi. Wszystko układa się dobrze, jest traktowana przez ojca jak księżniczka, nie wie o zdradach swojego chłopaka, ma swoją świtę, przez którą jest wręcz wielbiona. Niestety, jednej nocy, przysysa się wraz z przyjaciółkami do jednej ofiary za dużo zarabiając tym samym zakaz wstępu do swojego ukochanego klubu. Zostaje tylko wybranie się na a`la polowanie przy Placu Waszyngtona. Lilith zasadza się na dilera narkotyków, ale okazuje się, że ktoś inny już kontroluje jego myśli. Okazuje się, że to młoda wampirzyca Nowej Krwi (o wiele gorsza, niżej w hierarchii, od wampirów Starej Krwi takich jak Lilith i jej ekipa). Dochodzi do konfrontacji, a oliwy do ognia podlewają Van Helsingowie - członkowie stowarzyszenia mającego na celu wytępienie wampirów, zresztą chyba o Van Helsingu pisać nie trzeba.
Lilith i jej przeciwniczka Cally od tej pory, wbrew ich woli, będą się widywać częściej, a konflikt będzie tylko narastał. A, wbrew pozorom, dziewczyny nie tylko wiele dzieli, jest też coś co je łączy.
Główną bohaterką wcale nie jest Lilith, a Cally właśnie. O tej pierwszej można powiedzieć, że jest nibyt wyciągnięta z filmu "Wredne dziewczyny", o drugiej, że wydaje się czasami nierealnie miła.

Nie wiem na ile jest to kwestia tłumaczenia, oszczędzania na korekcie czy nie wiem na czym jeszcze, ale pierwszy tom był momentami językowo niestrawny. Obydwóm zarzucam niewyraźne zaznaczanie dialogów, mocno utrudniało to nieraz połapanie się w tym co się czyta.
Pomysł autorka miała zupełnie przyzwoity, ciekawie nakreśliła główne postaci, ale - bo niestety mam ale - cały pierwszy tom wydawał mi się mocno naciągany, akcja zaczęła rozkręcać się mocno po połowie. Miałam nawet momenty gdy chciałam odłożyć książkę i dać sobie spokój. Na szczęście, drugi tom od początku bardziej mnie wciągnął. Generalnie, po tym jak zakończył się drugi tom, z chęcią sięgnę po trzeci, ostatni już w trylogii, jak tylko będę miała taką możliwość.

fangs

Wydawnictwu Amber dziękuję za wydanie książek, a księgarni Matras za przecenienie ich na tyle, że mogłam bez wyrzutów sumienia je zakupić.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9


Popieram Internet Bez Chamstwa Lubię czytać